Setki pielgrzymów modliły się w sanktuarium Świętej Rodziny w Ryjewie.
„Każda epoka ma swoje ideologie. Mniej lub bardziej niebezpieczne, mniej lub bardziej popularne, ale z reguły wszystkie one mają swoich - nazwijmy ich - ojców, swoich promotorów. Ideologie nie są sierotami. Rodzą się najpierw w konkretnych głowach, a dorastają w społeczeństwach. Niekiedy w milionach ludzkich dusz i serc” - mówił ks. prof. dr. hab. Wojciech Zawadzki, dyrektor Archiwum Diecezji Elbląskiej, profesor Uniwersytetu Kard. Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, w czasie uroczystości odpustowych w sanktuarium Świętej Rodziny w Ryjewie.
„Czy współcześnie, dziś, wokół nas, istnieją ideologie? Ależ tak. Jest ich nawet sporo. I tylko niektóre z nich mają swoje nazwy, np. osławiony gender. Czy nie jest bowiem ideologią zacieranie różnić płci? Oczywistych różnic między mężczyzną a kobietą. Czy nie jest ideologicznym obłędem lansowanie tezy, że to sam człowiek wybiera, czy chce być mężczyzną, czy kobietą? Ta ideologia ociera się o sferę absurdu, dlatego przez wielu z nas jest wyśmiewana i lekceważona” - kontynuował ks. Zawadzki.
W dalszej części homilii ks. Zawadzki wskazywał, ze jest wiele ideologii liberalno-lewackich, które nie mają swojej nazwy. Nie zostały jeszcze zdiagnozowane i opisane. Jednak to nie znaczy, że nie istnieją.
„W styczniu 1996 roku zmarł w Paryżu Francois Mitterrand, który przez 14 lat sprawował urząd prezydenta Francji. Krótko przed śmiercią w naszej, polskiej telewizji wyemitowano długi wywiad z Mitterrandem. Chociaż upłynęło ponad 20 lat, pamiętam doskonale ten wywiad, bo wtedy mną wstrząsnął. Mitterrand powiedział, że jego zdaniem ideałem byłoby społeczeństwo francuskie złożone w 40-50 proc. z imigrantów. Wtedy, słysząc te słowa, byłem naprawdę wstrząśnięty, bo nie rozumiałem tej wypowiedzi. Dziś, gdy włączam telewizor, widzę, że chociaż nie ma Mitterranda, ten pomysł jest realizowany nie tylko we Francji, ale w całej Europie. Bo ktoś zaprosił do Europy miliony ludzi z daleka” - zaznaczył kapłan.
Kontynuując, ks. Zawadzki stwierdził, że „mamy w Europie nieodwracalnie wymieszane społeczeństwa. Na ulicach europejskich miast mordowani są ludzie, a my słyszymy, że tak już będzie. Trzeba się do tego przyzwyczaić. Ludzie w Europie boją się wyjść na ulice. Czy nie dostrzegamy w tym jakiegoś absurdu? Czy nie czujemy się manipulowani? Utopieni w poprawności i fikcji? Zapytam wprost: czy nie jesteśmy świadkami istnienia nowej ideologii? Ideologii samozagłady, jak wielu mówi, zbiorowego europejskiego samobójstwa? Może ktoś z was - siostry i bracia - zapyta: >>Księże, a co to ma wspólnego z naszą dzisiejszą uroczystością, z tą Mszą odpustową w sanktuarium Świętej Rodziny w Ryjewie? Co to w końcu ma wspólnego z nami?<< Odpowiem krótko: ma bardzo wiele wspólnego. Bo cechą wspólną wszystkich ideologii - także tych współczesnych - jest szczególne, swoiste zainteresowanie rodziną. Wszystkie ideologie majstrowały i nadal to czynią - majstrują przy rodzinie. Bo chcą ukształtować przez oddziaływanie na rodziców nowego człowieka, innego człowieka - człowieka systemu. Ten nowy człowiek ma być: powolny, dyspozycyjny, poprawny. Nie ma pytać: dlaczego? i po co? Walka o zachowanie tożsamości wiedzie przez rodzinę. Trzeba o tym mówić."
Uroczystości odpustowe w sanktuarium Świętej Rodziny w Ryjewie odbywają się w pierwszą niedzielę po uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.
Na uroczystości przybyły pielgrzymki piesze z Tychnów, Kwidzyna, Czernina, Starego Targu, Mikołajek Pomorskich, Waplewa Wielkiego, mieszkańcy Ryjewa. Ze Sztumu po raz pierwszy wyruszyły trzy grupy pielgrzymkowe: pątnicy przyszli, przyjechali rowerami i przybiegli.

Relacja i zdjęcia z odpustu w Ryjewie autorstwa Pani red. Agaty Bruchwald pochodzą z Elbląskiego Gościa Niedzielnego 34/2017

http://elblag.gosc.pl/gal/spis/4127238.Odpust-w-sanktuarium-Swietej-Rodziny